środa, 13 marca 2013

Zarry Payne #15

Położyliście się na łóżku .Leżeliście wtuleni w siebie jeszcze długo. Rozmyślaliście o tym wszystkim, co się stało. Chciałaś mieć już spój. Stęskniłaś się za spokojnym życiem, w którym nic się nie działo... Pewnego dnia, gdy szłaś z Zayn'em na miasto zobaczyłaś , że ktoś idzie za wami. Twoje podejrzenia się potwierdziły. To był Kacper. Poprosiłaś Zayn'a , żebyście przyśpieszyli. Posłuchał cię. Ale po pewnym czasie Dogonili was. Chłopak (Kacper) złapał cię za ramie i zaczął szarpać.
-Myślałaś, że już cię zostawię? O nie. To jeszcze nie koniec... - powiedział Kacper z wrednym uśmiechem.
Z: Zostaw ją! -krzyknął i odepchnął Kacpra. Zaczęli się bić. Nie mogłaś się wtrącić. Nie umiałaś. Po chwili zobaczyłaś , Jak Kacper wbija w pierś Zayn'a nóż. Długi, czarny, ostry nóż. Uciekli. Padłaś zapłakana na ziemie i zadzwoniłaś po pogotowie. Po 5 min przyjechała karetka i zabrała Zayn'a. Pojechałaś z nimi do szpitala. Z miejsca powiadomiłaś resztę chłopców. Przyjechali bardzo szybko. Widziałaś, że Lou jest na ciebie wyraźnie zły. Wręcz wściekły. Zaczęłaś przepraszać całą 4 za to, co się stało. Każdy mówił coś w stylu: " To nie twoja wina ","To tamci" . Tylko Louis nie chciał cię przytulić i tylko krzywo na cb patrzył.Do sali weszła pielęgniarka
- Emmm... Pan Malik musi odpoczywać. Możecie wyjść?- Zapytała grzecznie pielęgniarka.
Wszyscy: Tak już idziemy. Dowiedzenia- Odpowiedzieliście.Wracaliście do domu. Harry, Liam i Niall poszli załatwić jeszcze jakąś sprawę  Ty i Lou wróciliście do domu. Weszłaś do swojego pokoju. Nagle poczułaś jak ktoś łapie cię za ramię i gwałtownie odwraca. To Był Lou.
L: Zapłacisz mi za to! Zapłacisz, że przez cb Zayn jest w szpitalu! Niall ledwo co przeżył. Nie wiem co się jeszcze stanie. Psujesz nasz zespół wiesz ? -Krzyczał i szarpał cię Lou. Złapał cię za bluzkę , podniósł cię do góry i szarpał jeszcze mocniej. Już miał cię uderzyć gdy...
H: Wróciliś...... Lou? Cooooo ty rb?! - Krzyknął Harry i podbiegł do Louisa i zaczął go szarpać i krzyczeć  aby cię zostawił.
L: Zepsuła nasz zespół. Niech teraz zapłaci ! - Zaczęłaś płakać. Słowa Louisa bardzo cię zraniły.
T: Ja Lou Ja bardzo przepraszam za zniszczenie zespołu. Rozumiem. Na twoim miejscu też chciałabym się zabić.
H: JAKIE ZABIJANIE ?! O CZYM WY PIERDOLICIE? LOU POSTAW JĄ W TEJ CHWILI!- Krzyknął mu do ucha Harry! Lou cię puścił, a ty upadłaś na ziemię. Płakałaś. Podbiegłaś do szafy i spakowałaś swoje rzeczy. 
H: Co ty {T.I} robisz ?
T: Harry ja nie chcę wam psuć zespołu. Przepraszam za wszystko. Złapałaś walizkę w rękę i wybiegłaś z domu. Biegłaś przed siebie. Nagle brakło ci tchu. Siadłaś na ławce i zaczęłaś płakać. Postanowiłaś wrócić do domu. Kolejny samolot do polski był za ... tydzień :/. Nie miałaś wyboru. Zamówiłaś sb 7 nocy i 7 dni w hotelu. Tydzień minął bardzo szybko.  Samolot odlatywał za 2 godz. postanowiłaś poczekać na niego na lotnisku. W między czasie wysłałaś Janis esa , o treści: " Hej kochana :* Mam nadzieje, że mi wybaczysz, ale wracam do Polski. Może się jeszcze kiedyś zobaczymy. Całuje {T.I}". Nie dostałaś odpowiedzi. W przypadku Janis było tak często. Nie odpisywała, ale wiedziałaś , że czyta. Nagle, z zamyślenia wyrwał cię głos z głośników :" Pasażerowie lotu do Polski proszeni o podejście do pasa 5. Dziękuje."  Już miałaś wsiadać do samolotu, gdy nagle ...
========================================================================


Uwielbiam kończyć opowiadania w najciekawszym momęcie :* Pozdro

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz